Wielkanoc 2012

  Święta Wielkiejnocy minęły nim zdążyliśmy się obejrzeć. Na śniadanie nasza rodzinka była proszona w nasze skromne progi, więc w piątek i sobotę uwijaliśmy się żeby wszystko zorganizować. Jak zwykle przy takich okazjach mogliśmy liczyć na pomoc naszych najbliższych, więc w rezultacie na stole niczego nie zabrakło. Janulek ponownie z lekkim niepokojem obserwował świąteczne przygotowania, a potem robił wielkie oczka ze zdziwienia gdy w naszym domu gromadzili się goście i dostarczali mu prezenty od zajączka. Podczas śniadania Janek grzecznie siedział z nami przy stole, lecz gdy zbliżała się pora jego drzemki robił się coraz bardziej marudny. Gdy już pierwszy głód został zaspokojony Janek ze swoim Tatusiem udał się do pokoiku, Tatuś Paweł utulił swojego syneczka do snu i dalsze biesiadowanie odbyło się już bez udziału naszego Maluszka. Przygotowania do Świąt musiały naszego synka też troszkę zmęczyć, bo przespał aż trzy godziny, dzięki czemu mieliśmy trochę czasu by w spokoju usiąść przy kawce i delektować się przepysznymi świątecznymi wypiekami. Poniedziałek spędziliśmy z kolei tylko we trójkę, długi spacer nad morzem i smaczna rybka na obiad to było to czego było nam trzeba.