Nadrabiamy zaległości

 Ostatnio nazbierało nam się bardzo dużo zaległości. Przepraszamy wszystkich, którzy zaglądali na stronę w poszukiwaniu nowości. Sprawy osobiste zaprzątnęły mamy głowę i stąd to zaniedbanie. Pierwsza wiadomość jest taka, że dzięki wspaniałym osobom, które pomogły nam w zbieraniu pieniążków mogliśmy Jankowi kupić urządzenie do obsługi komputera oczkami. Janek korzysta i ma dużą frajdę, chociaż na razie głównie z gier, są to jednak specjalne programy, które uczą Janulka posługiwać się wzrokiem w wirtualnym świecie komputera. Na razie nic się w upodobaniach naszego małego informatyka nie zmieniło i najbardziej go cieszy gra, polegająca na tym że w momencie gdy spojrzy na pojawiający się na ekranie owoc, wielka rękawica bokserska rozplaskuje go na ekranie. Gry wymagające więcej myślenia, typu dopasowanie zwierzątka do otoczenia, pomimo namowy ze strony mamy, póki co naszego Maluszka nie zachwycają. Natomiast większość gier przechodzi w czasie około minuty i już można zauważyć, że niektóre zaczynają go nudzić. Bardzo dużo radości sprawiają naszemu synkowi wszelakie gry związane z muzyką, np. pianinko, włączanie oczkami poszczególnych instrumentów itd., czyżby talent muzyczny? Kto wie, może Dziadek Mietek przekazał muzykalność wnusiowi w genach, bo Mamusi podobno słoń na ucho nadepnął, tak przynajmniej twierdzi Tatuś! 

 Janek ostatnio miał bardzo miłą niespodziankę, mianowicie odwiedziła nas rodzinka, a co najważniejsze dla Janka, jego nieco starsze kuzynki i kuzyn. Niesamowite jak wielką radość można wyrazić tylko przy pomocy oczek. Dziewczyny chciały koniecznie, żeby Janek pochwalił się jak gra na swoim komputerze. Młodsza kuzynka Lara, która przyjechała z rodzicami na wakacje z Niemiec okazała się być fanką gier komputerowych i z ochotą obserwowała janciowe popisy. Ja ze zdumieniem patrzyłam na swojego synka, uczestniczenie w zabawie 11-nastoletniej kuzynki i doping z jej strony wywołało u Janka bardzo duże zaangażowanie i skupienie. Korzyści były obustronne, ponieważ Lara co jakiś czas podpytywała mamę jak powiedzieć coś do kuzyna po polsku. Po jakimś czasie było słychać tylko: „Janek w lewo”, „Janek tu”, „brawo”, „udało się” i oklaski połączone z dziecięcym entuzjazmem i radością. Oj, jak naszemu synkowi brakuje takiego kompana zabaw, aż nie mogłam się na niego napatrzeć jaki był szczęśliwy i dumny z siebie. Co jakiś czas tylko zerkał, czy Lara na pewno obserwuje jak on gra. Poza tym nasz Maluch popisywał się przed gośćmi wszystkimi swoimi zdolnościami, jakie dotychczas udało mu się posiąść, czyli: ruszał kolankami i stópką, wydawał dźwięki, machał dłonią (przy mamusinej kontroli stawu), wyczyniał cuda oczkami, to znaczy obracanie gałkami dookoła, wykonywanie ruchów w górę i w dół oraz na boki i robienie zeza (kuzyni próbowali, dla „zwykłych” ludzi niewykonalne), jedynie robienie baniek ze ślinki słabo wychodziło, bo chyba ułożenie rurki zawiodło. W każdym razie nasz synek wie, jak sprawić żeby być w centrum uwagi. Po chwilowej, początkowej konsternacji nikt już chyba nie patrzył na Janka jak na „biedne chore dziecko”, tylko wszyscy uśmiechali się na widok radosnego, łobuzerskiego Brzdąca, może ciut innego od innych dzieci, ale przecież tak naprawdę takiego samego.

 Jeszcze jedna ważna sprawa jaką udało nam się ostatnio załatwić to zakup dla Janka fotelika kąpielowego z podstawą jezdną oraz pionizatora. Sprzęt do pionizacji jest firmy Baffin i według mojej oceny naprawdę godny polecenia. Janek siedzi w nim rewelacyjnie, dopasowaliśmy peloty i zagłówek indywidualnie do Janka i wygląda to naprawdę fajnie. Troszkę synek przestraszył się samego momentu pionizowania, ponieważ trzeba go najpierw przechylić całkiem do tyłu i następnie na płasko spionizować. Wcale się mu nie dziwię, że to może być na początku przerażające, w końcu to zupełnie nowa, dotąd nieznana pozycja. Póki co, żeby nie narażać Malucha na stres, używamy pionizatora głównie jako fotelika i pomału oswajamy się ze sprzętem. Teraz czeka nas zakup nowej Kimby, bo w starej łepek wystaje poza krawędź oparcia, a daszek opiera się o głowę. Mamy nadzieję, że dzięki naszym wiernym pomagaczom, uda nam się zrealizować ten zamiar pod koniec roku, z pieniążków zebranych z 1% podatku, bo stan janciowego subkonta na dziś jest bliski zeru. W tym roku udało nam się kupić sporo potrzebnych sprzętów, więc wszystkie pieniądze pożytecznie wydaliśmy. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim, którzy o nas pamiętają, gdyby nie Wy te wszystkie zakupy nie byłyby możliwe.

 Poza tym u Janka bez większych zmian, nie choruje, śpi dobrze i jest bardzo grzecznym chłopcem. W sierpniu jedziemy znów nad jeziorko na wakacje, więc już pomału przebieramy nóżkami ze zniecierpliwienia. Po wakacjach uaktualnimy galerię zdjęć i zdamy relacje z naszego wypoczynku.