Moje 1-sze urodziny

  Pierwsze Urodzinki Janulka odbyły się hucznie, a zaproszeni goście dopisali, więc musieliśmy zrobić „szwedzki stół”, bo przy naszym stole byśmy się wszyscy nie pomieścili. Niestety z braku doświadczenia nie udało nam się zamówić tort z „Kubusiem i prosiaczkiem”, ponieważ okazało się, że należało go zamówić aż na pięć dni przed czasem odbioru tak, więc nie pozostało nam nic innego jak udekorować tort własnymi siłami. Tata zakupił dwa marcepanowe zwierzaki, mama czekoladowe serduszka i flamastry do ciasta, no i oczywiście świeczkę z jedyneczką i w sumie myślę, że janulkowy tort wyglądał całkiem nieźle. Janek podczas swojej pierwszej imprezy był jak przystało na małego jubilata bardzo grzeczny, dziwił się bardzo skąd w naszym domku tyle osób i dlaczego wszyscy przynoszą paczki z prezentami i kładą mu przed oczkami. Podczas gdy goście delektowali się poczęstunkiem Janek siedział sobie w centralnej części salonu i bacznie obserwował, trwało to dobrą godzinę, po czym nasz synek uznał, że już czas żeby ktoś się nim zajął. Tata nosił swojego Maluszka na rączkach, co jak zawsze sprawiło mu ogromną radość, potem obowiązkowa sesja zdjęciowa i na koniec pod okiem Tatusia Janulek oglądał bajki w swoim pokoiku z kuzynami i kuzynką Agą. Dzieci interesowały się naszym synkiem, rozmawiały z nim, „przybijały piątki”, pokazywały książeczki i zabawki i całowały Janulka w czółko, ale potrzeba chyba jeszcze trochę czasu do tego, żeby nasz Maluch nauczył się przebywać z innymi dziećmi, bo najspokojniejszy był, gdy goście się pożegnali i znów zostaliśmy naszą trójeczką sami w domu. Z całego tego zamieszania Jankowi najbardziej podobał się moment śpiewania „sto lat”, był zdecydowanie w centrum uwagi i w dodatku wszyscy śpiewali, co „Małe Tygryski” lubią najbardziej, no i tort chyba też spodobał się naszemu synkowi, bo nagrodził go ślicznym uśmieszkiem.

          Nasz synuś zrobił również nam bardzo miły prezent na swoje urodziny. Po problemach z Janka przybieraniem w początkowym etapie choroby, gdy mały nie miał siły przełykać i wiedząc z doświadczenia innych rodziców, że dzieciaki z SMA są dużo szczuplejsze od swoich rówieśników, marzeniem moim było żeby Janek osiągnął na roczek wagę prawidłową według tabeli dla zdrowych dzieci, czyli potroił swoją wagę urodzeniową. Mały gdy się urodził ważył 3370g, znaczy to że po roku powinien ważyć ok. 10110g, a nasza "Kruszynka" na kilka dni przed datą urodzin miała 10380g. Całkiem pulchny chłopczyk z tego naszego Maluszka, bardzo nas to cieszy, tylko siłownia by sie przydała bo z noszeniem gorzej:-)

        I tak minął rok od narodzin naszego małego Skarba, cóż to był za rok. W następnym życzymy sobie i Janulkowi zdecydowanie więcej powodów do uśmiechów i jak najmniej powodów do łez.