Janek, a EDUKACJA

 Mamy nie lada nowinę, nasz 4,5-letni synek został uczniem!!! W Dniu Nauczyciela Janulek został w bardzo uroczystej atmosferze przyjęty do grona braci uczniowskiej. Z powodu, iż dwójka pozostałych dzieci nie dotarła na uroczystość Janek był najważniejszą Osobistością, więc cały aplauz i fanfary przypadły właśnie jemu. W trakcie apelu zostaliśmy zaproszeni na scenę przy odpowiednim akompaniamencie muzycznym, rodzice stali na środku cali bladzi i dumni, powstrzymując się od potoku łez, a Janek wcielił się w rolę gwiazdy. Na szczęście trochę już wiedział od starszego kuzyna na czym polega rytuał pasowania, więc wielki ołówek w rękach Pani Dyrektor wcale go nie przeraził. Nowy uczeń dostał specjalne nakrycie głowy (z którym nie rozstał się, aż do końca dnia) i biorąc na świadków wszystkich obecnych na sali złożył uroczyste ślubowanie. Wyglądało to tak, że mama trzymała w górze Janka prawą rękę, Pani Dyrektor czytała tekst przysięgi, a Janek wskazywał oczkami na TAK. W związku z powyższym teraz już wyjścia nie ma, musi się pilnie uczyć i słuchać swoich pedagogów.

 Zastanawiacie się, czemu tytuł brzmi „Janek, a EDUKACJA”, a nie „Janek i EDUKACJA”? Powód jest taki, że moim skromnym zdaniem w naszym kraju nie ma do końca dostosowanego systemu nauczania dla dzieci z SMA1. Mam wrażenie, że potrzeby Janka znajdują się gdzieś pośrodku, między „normalną” szkołą, a szkołą specjalną. Janek z pewnością wymaga specjalistów, którzy mają wiedzę i środki do tego żeby pracować z dzieckiem niemówiącym (w rozumieniu: nieposługującym się mową werbalną) oraz dzieckiem z tak głęboką niepełnosprawnością ruchową jak u Janka. Z drugiej strony Janek potrzebuje programu nauczania dla pełnosprawnych umysłowo, mało tego inteligentnych dzieci. Tu powstaje problem, w „normalnej” szkole nikt nie wiedziałby jak z nim pracować, natomiast w specjalnej system jest dostosowany do dzieci w różnym stopniu, ale jednak upośledzonych umysłowo. Co za tym idzie bardzo mało jest nauczycieli odpowiednio przeszkolonych do pracy z Jankiem. Pozytywna wiadomość jest taka, że Janek trafił na bardzo fajne nowe Ciocie, które posiadają odpowiednie kwalifikację, a co jeszcze ważniejsze chęci, żeby nauczyć się pracować z Jankiem. Poza tym liczba godzin zajęć w tygodniu wynosi 10, co w porównaniu z 1,5 h z Przedszkola jest ogromną różnicą. Janek ma 2 x tydz. po 3h zajęć z pedagogiem od kształcenia ogólnego, 1 x tydz. 2h zajęć z komunikacji oraz 1 x tydz. 2h rehabilitacji. Zła wiadomość jest taka, że aby Janek mógł korzystać z tych zajęć musiał mieć w „orzeczeniu o potrzebie zajęć rewalidacyjnych” wpisane upośledzenie umysłowe. Z bardzo ciężkim sercem i chyba wciąż nie do końca z tym faktem pogodzona, przyjęłam to za konieczność wyższą! Janek bardzo lubi swoje domowe zajęcia szkolne, stara się poprawnie komunikować oraz rozwiązywać zadania i odpowiadać na zagadki. Cieszy go tworzenie przeróżnych dzieł sztuki plastycznej przy użyciu jego własnych rączek oraz oczywiście zajęcia muzyczne. Aby nie było aż tak słodko, Jancia również ostatnio dopada chandra jesienna i dzisiaj np. przez ostatnie pół godziny zajęć starał się przekonać Panią Nauczycielkę, że nie da rady już pracować, bo jest bardzo zmęczony, a wczoraj z kolei był obrażony na drugą Panią, że poprzednie zajęcia musiała odwołać. Skąd my to znamy: „paluszek i główka, to szkolna wymówka”, czyli każdy sposób dobry, żeby się trochę wymigać od nauki.

 

Fotki z uroczystości pasowania na ucznia do obejrzenia w galerii :-)