Infekcja ;-(

  Niestety, pomimo wszelkich środków ostrożności, naszego Szkraba dopadła infekcja. Zaczęło się bardzo niewinnie, Janek miał troszkę przezroczystego kataru i lekki stan podgorączkowy. Wydawało się, że podanie ibuprofenu załatwi sprawę, ale dla pewności zadzwoniliśmy do doktor Kasi. Podczas konsultacji telefonicznych, pani doktor udzieliła nam wskazówek co można Janciowi podać, niestety nie mogła do nas przyjechać, bo akurat była w trakcie wyjazdu, co nas aż tak bardzo nie zmartwiło, ponieważ osłuchiwała Janka nasza doktor Krysia, więc mieliśmy pewność, że osłuchowo wszystko dobrze. Pech chciał, iż tego wieczoru Tatuś Janulka pojechał w delegacje, a robi to ostatnio tylko w najwyższej konieczności ze względu na chorobę synka. Janek tego wieczoru bardzo długo trawił podwieczorek, ponadto po zaśnięciu miał wysoki puls 130-140 (w normalnej sytuacji puls Janka podczas snu wynosi ok. 80-110), co nie zapowiadało się najlepiej. O godzinie 2230 zmierzyłam Jankowi ponownie temperaturę, ponieważ obudził się z płaczem i był podejrzanie rozpalony. Termometr pokazał prawie 40 0C, a puls wzrósł do 200, z przerażeniem pomimo późnej pory zadzwoniliśmy do doktor Krysi, która oczywiście bardzo się przejęła, kazała podać Jankowi dodatkowo paracetamol w czopku, chłodne napoje, zrobić okłady z lodu i zadzwonić po godzinie czy temperatura spada. W razie konieczności, na Janulka czekało miejsce na OIOM’ie na Polankach, ale postanowiliśmy tak łatwo się nie poddać. To była baaaardzo długa noc, Janek długo nie mógł się uspokoić, ale w końcu temperatura i puls zaczęły spadać i udało nam się dotrwać do rana w domu. Po powrocie z wyjazdu odwiedziła nas doktor Kasia, bo u Janulka pojawił się żółty katar. Po badaniu okazało się, że Mały ma lekkie zapalenie oskrzeli i konieczny będzie antybiotyk. Na szczęście całą infekcje udało nam się przejść w domu, a wszystko dzięki naszym wspaniałym, oddanym ciocią. Jeszcze raz wielkie dzięki dla pani doktor Krysi, pani doktor Kasi i naszej cioci Ani, czyli Janka osobistej pielęgniarki. Jesteście naszymi aniołami :-) Oczywiście Janulek też był bardzo dzielny i świetnie sobie poradził z choróbskiem.