Dwa latka już minęły...:)

  Trudno uwierzyć, że nasz malutki Synuś skończył już dwa latka. Janek ostatnio naprawdę wydoroślał, już nie płacze z byle powodu jak jakiś Maluch, w końcu do czegoś zobowiązuje taki wiek;-) Na swojej uroczystości urodzinowej ciekawość wyraźnie wygrywała ze strachem przed nową sytuacją. Janek nie dość, że dzielnie spędził w wózeczku całą imprezę, to w dodatku ani razu nie okazał niezadowolenia, nawet podczas zabawy z Ciociami i Dziadkiem był zadowolony, wystarczyło że miał rodziców z zasięgu wzroku. Bardzo się Janulowi podobało śpiewanie sto lat i dmuchanie świeczki przy pomocy respiratora, ponieważ nasza gwiazda była wtedy w centrum uwagi i wszyscy mu klaskali. W tym roku uroczystość odbyła się z tygodniowym opóźnieniem, bo tym razem nawaliła Mamusia i zamiast świętować urodzinki Synka trafiła do szpitala, ale na szczęście szybko doszła do siebie i w następny weekend „się działo”. Był tort z prawdziwego zdarzenia, który Jancio sam sobie wybrał ze strony internetowej, a wyglądał on jak wielki kawał sera, którego pałaszują myszki. Chłopaki - kuzyni bawili się tak dobrze, że aż w wirze szaleństwa "poszły" szklane drzwi, no ale wiadomo że jak na imprezie szkło się tłucze, to wróży to samo szczęście:-) A szklaną kulkę, która była przedmiotem zabawy w chowanego znalazłam po dwóch tygodniach – punkt dla drużyny chowających, nie było łatwo. Generalnie nasze mieszkanie było tego dnia pełne gwaru rozmów, wrzasków dzieci i szczekania naszego szczeniaczka, który koniecznie chciał uczestniczyć w zabawie, istne szaleństwo. Byle więcej takich radosnych uroczystości, bo najważniejsze że Janulek był szczęśliwy, jedynie Dziadka Zygmunta brakowało, choć mam nadzieję że w jakiś sposób był z nami. Wymaga, jak myślę wyjaśnienia strój Jancia, w którym powitał gości. Mianowicie mieliśmy w karnawale zaproszenie od naszej cioci Ani na bal przebierańców w Hospicjum. Janek miał wcielić się w rolę bardzo groźnego pirata i długo się przygotowaliśmy żeby nasz Synuś wyglądał jak prawdziwy pirat, nawet mieliśmy pożyczoną z przedszkola od Cioci Beatki gadającą papugę. Pech chciał, że w nocy poprzedzającej wielki bal Janek dostał gorączki i z wyjścia nici. Aby choć troszkę zrekompensować tę przykrość, Janek pokazał się w swoim stroju na urodzinkach. Przynajmniej nie było konkurencji w konkursie na najlepsze przebranie, bo przebrał się tylko szanowny Jubilat;-)

        Poza tym szykujemy się do większych zakupów dla naszego Syncia, które są możliwe dzięki zeszłorocznej zbiórce pieniążków z 1% podatku. Janek dostanie nowy rehabilitacyjny fotelik samochodowy i profesjonalne łóżeczko rehabilitacyjne. Nasz Janek tak wyrósł, że wiele osób twierdzi, że spokojnie by uwierzyło gdybym powiedziała, że Janek właśnie skończył cztery, a nie dwa latka, więc i poprzedni fotelik i łóżeczko w związku z powyższym jakimś cudem mocno się skurczyły i podczas jazdy samochodem nie ma możliwości zapiąć Janka pasami, a z łóżeczka niedługo będę wystawać stópki spoza szczebelek. Niestety udogodnienia, które nie są niczym nadzwyczajnym, ale sprawiają że dany sprzęt nadaje się dla niepełnosprawnych dzieci powodują że wszystko co tzw. - „rehabilitacyjne” ma ceny „przyprawiające rodziców o ból głowy”, a już na pewno o spore manko w portfelu. Janulek dostał też masażer z podczerwienią, który jest podobno bardzo pomocny przy drenażowaniu gdy jest dużo gęstej wydzieliny i dzięki podpowiedzi Mamy Tymonka zamówiliśmy sobie profesjonalny wibrator logopedyczny dla Janula. Pieniędzy na subkoncie powinno nam starczyć też na rehabilitację w tym roku, a poza tym znów bardzo liczymy, że i tym razem zdecydujecie się Państwo podarować Jankowi swój 1% podatku.