Co u nas nowego!

  Niebawem miną dwa miesiące od kiedy nasz synek wrócił do domu, pomału zapominamy o pobycie w szpitalu. Janulek w swoim domu czuje się już chyba w końcu jak u siebie, no i coraz bardziej dokazuje. Z biegiem czasu robi się coraz mądrzejszy i coraz więcej kombinuje. Ostatnio na przykład buntuje się przeciwko rehabilitacji, definitywnie odmawia współpracy i jak widzi swoich rehabilitantów w progu drzwi, od razu zaczyna płakać. Serce matki się kroi jak widzę te łzy w oczach i spojrzenie z wielkim wyrzutem, ale niestety nie mogę Jankowi odpuścić, bo to dla jego zdrowia bardzo ważne. Nasz synek więc próbuje różnych sposobów, np. udaje że zasnął i nie może dalej ćwiczyć, albo obraża się na swoją mamę, czyli rzuca mi spojrzenie z żalem, a następnie odwraca wzrok i wywraca oczami tak żeby na mnie nie spojrzeć. Jedynym terapeutą, który ma u Jancia obecnie fory jest ciocia Justyna, która przyjeżdża do nas z „Polanek”, może to odpowiednia pora dnia na ćwiczenia, a może po prostu się z ciocią polubili.

        Od dłuższego czasu kąpiemy Janka bez wspomagania oddechu i nasz Maluch całkiem nieźle to znosi, do czasu kiedy Tatuś musiał pojechać w delegacje i Jancio rozpaczał w kąpieli że go nie ma, co skutkowało koniecznością wentylowania Małego w wanience ambu. Teraz już wie, że nie ma konieczności „męczenia się” podczas mycia, skoro można relaksować się z ambu. Gdy zaczynamy kąpiel po chwili patrzy „chcącym wzrokiem” na ambu i grymasi, więc Tatuś oszukał troszkę synka, czyli nie podłączając ambu wentylował chwile w powietrzu, a Jancio myśląc, że jest wentylowany z uśmiechem wytrzymywał w wannie do końca na własnym oddechu, ciekawe jak długo da się tak oszukiwać ten mały spryciarz.  

        Od jakiegoś czasu nasz synek nie bardzo chce z nami rozmawiać, wcześniej w ciągu dnia nawet kilka razy próbował wydawać różne dźwięki, a jak się „rozgadał” nie chciał przestać. Zastanawia mnie czym to jest spowodowane, czy rurka tracheotomijna się uszczelniła, czy kolejne mięśnie odmawiają Janciowi posłuszeństwa (oby nie), czy to lenistwo naszego Malucha. Ciekawy jest tylko fakt, że Janek z rana gdy leży sobie w łóżeczku po przebudzeniu i myśli, że my jeszcze śpimy dyskutuje sobie ze swoimi Misiami, a jak tylko nas zobaczy milknie. No cóż widocznie Janulek uznał, że Misiaki są lepszymi partnerami do rozmowy niż rodzice.

        Babcia Krysia coraz lepiej radzi sobie z opieką nad wnusiem i chyba coraz pewniej się w tym czuje. Jest bardzo dzielna i dużo nam pomaga. Mam nadzieję, że może za jakiś czas odważy się zostać z Jankiem sama, no i że my odważymy się zostawić Janulka pod opieką babci. Póki co umówiliśmy się z ciocią Anią, że zaopiekuje się Małym, żebyśmy mogli pójść na Andrzejki, to by było nasze pierwsze wyjście we dwójkę od kiedy nasz synuś wrócił ze szpitala. Zobaczymy czy uda nam się trochę odprężyć, czy będziemy dzwonić co chwilę do cioci jak tam sobie radzą?!