Call me BROTHER

Call me BROTHER

 Wypada oficjalnie się pochwalić, że od ponad miesiąca nie jestem już jedynakiem. W październiku na świat przyszła moja siostrzyczka – Lilianka. Mama i wszyscy bliscy tłumaczyli mi podczas gdy Mamie rósł brzuszek, co to oznacza, że nasza rodzina się powiększy. Przygotowałem się więc do roli starszego brata i jestem bardzo wyrozumiały gdy rodzice muszą czas, który wcześniej był zarezerwowany tylko dla mnie poświęcić Lilce. Ja również często się nią zajmuję. Mama zostawia ją przy mnie, a ona wtulona w braciszka i wsłuchana w odgłosy respiratora słodko zasypia. Wieczorem po kąpieli przychodzi dać mi buziaka na dobranoc i jest całkiem fajna, tylko mogłaby się już nauczyć czytać mi bajki ;-).

 W końcu minął trudny okres ciąży i urodziła się nasza córeczka. Zanim przyszła na świat obawialiśmy się, czy urodzi się zdrowa, drżeliśmy na myśl, że może być inaczej. Teraz bacznie ją obserwujemy, porównujemy z Jankiem na tym etapie. Wpatruję się w jej sposób oddychania, jedzenia i cieszy mnie jej ruchliwość. Obawa chyba jednak długo nie zniknie, wracają wspomnienia z tego okresu u Janka, przypomina się cały ból, lęk i wszystkie mroczne chwile sprzed niespełna czterech lat temu. Po raz drugi chyba bym już tego nie przeżyła. Lilianka na szczęście nie przejawia żadnych symptomów, że miało by być coś nie w porządku. Dzięki Bogu! Uczymy się, jak to jest mieć zdrowe dziecko w domu, przyzwyczajamy się do krzyków, głośnego płaczu i bardzo ruchliwego Brzdąca. Nawyki z naszego "nienormalnego" życia, są tak silne że jak ostatnio byłam w sklepie z córeczką nie mogłam się przyzwyczaić, że nikt się na nas dziwnie nie gapi i nie staje z rozdziawioną buzią na widok mojego dziecka i że mam dolną półkę w wózeczku nie zajętą przez respirator i mogę tam położyć zakupy. Janek jest wspaniałym starszym bratem, niestety pojawienie się siostry sprawia, że mam dla niego na razie znacznie mniej czasu. On to znosi cudownie, mi jest trudniej poradzić sobie z wyrzutami sumienia w stosunku do synka. Jedyna sytuacja kiedy Janek się złości jest wtedy, gdy robię coś przy nim, np. masaż, a Lilusia się rozedrze i muszę do niej podejść, tego już dla Janka za wiele. Nasz psiak również pomału oswaja się z nową sytuacją. Najpierw trzeba było przyjąć do wiadomości, że to co się pojawiło w domu to nie nowa zabawka, a teraz jeszcze na dodatek okazało się, że pozycja Noesia znów spadła poziom niżej i nikt nie ma czasu po pracy póki co na zabawę. Nie jest łatwe to psie życie ;-( W rezultacie dla nas i całej naszej rodziny, to co się wydarzyło to wielkie, wielkie szczęście. Nasze życie znów stanęło na głowie, ale teraz z większą radością i nadzieją patrzymy w przyszłość.